Kłopoty listonosza czyli problemy firmy Bezpieczny List - byłej spółki firmy InPost

data publikacji: 25.08.2016

Kłopoty listonosza, czyli pozew zbiorowy przeciwko firmie Bezpieczny List

O firmie InPost zrobiło się głośno w 2014 r. – wszystko za sprawą wygranego przez nią przetargu na doręczanie przesyłek sądowych. Każdy kto w tamtym czasie miał do czynienia z jakąkolwiek sprawą sądową wie, że dostarczanie wezwań na rozprawy początkowo nie szło tak płynnie, jak miało to miejsce w przypadku Poczty Polskiej. Na chwilę obecną tego rodzaju przesyłkami zajmuje się jednak ponownie „stary” operator pocztowy.

Spółka – córka i brak pensji

Sprawa szykowanego pozwu zbiorowego nie dotyczy jednak doręczania przesyłek sądowych, lecz nie wypłaconych wynagrodzeń pracowniczych za lipiec b.r. Trzeba także nadmienić, że potencjalne roszczenie grupowe ma być wystosowane nie tyle bezpośrednio przeciwko InPostowi, lecz jego spółce – córce, o dosyć ciekawej nazwie, Bezpieczny List. Osoby zatrudnione w tej właśnie firmie nie otrzymały na czas należnej pensji (termin płatności upłynął 20 sierpnia b.r.). Problem w tym, że cała sprawa dotyczy nie kilku, lecz ponad 1200 osób. Z pomocą przychodzi tu jednak pozew grupowy. Warto w tym miejscu dodać, że każdy oszukany pracownik szacuje żądania ok. 10 000 zł, co łącznie daje nam niebagatelną sumę ponad 12 milionów złotych.

W grupie łatwiej

Oczywiście, każdy poszkodowany może indywidualnie dochodzić swych roszczeń na drodze sądowej. W przypadku, gdy jedna sprawa dotyczy większej liczby osób nie jest to jednak opłacalne. Naprzeciw takim właśnie sytuacjom ustawodawca stworzył tzw. pozew grupowy. Jego konstrukcja w ogólnym zarysie polega na tym, że prawo do wytoczenia roszczenia zbiorowego ma grupa co najmniej 10 osób. W omawianym przypadku powyższy warunek jest oczywiście spełniony. Wszyscy oszukani pracownicy mają zatem pełne prawo do złożenia pozwu grupowego – podstawą faktyczną w ich sprawie jest brak wypłaty należnego im wynagrodzenia za wykonaną już pracę. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że pozwy zbiorowe związane z dochodzeniem roszczeń pracowniczych nie należą w Polsce do rzadkości. Im większy zakład pracy, tym większa szansa, że oszukani pracownicy zdecydują się właśnie na tego rodzaju rozwiązanie. Praktyka pokazuje, że dochodzenie roszczeń w ramach tzw. postępowania grupowego jest najkorzystniejszym rozwiązaniem dla zatrudnionych – i to pod wieloma względami. Co więcej, roszczenie zbiorowe może pomóc oszukanym pracownikom w szybszym odzyskaniu należnej pensji – sąd zajmie się bowiem sprawą w ramach jednego postępowania. Po uprawomocnieniu się wyroku, pozwany będzie miał obowiązek wypłaty całej należnej powodom kwoty. Skuteczność ściągalności tego rodzaju sum jest zdecydowanie większa, niż w przypadku indywidualnych spraw.

W grupie taniej

Zdecydowanym plusem pozwu zbiorowego jest jego cena. Jak każdy pozew, także i ten podlega opłacie sądowej – niestety przy roszczeniu zbiorowym nie ma możliwości skorzystania ze zwolnienia od kosztów sądowych (czy to w całości, czy też w części). Z drugiej jednak strony pozew zbiorowy wiąże się z opłatą sądową w wysokości nie 5%, lecz 2% od wartości przedmiotu sporu (wartością tą będzie w przypadku sprawy Bezpiecznego Listu oczywiście cała kwota dochodzona przez wszystkich pracowników, którzy zdecydują się przystąpić do grupy). Co więcej, im większa liczba oszukanych pracowników zdecyduje się na przyłączenie do roszczenia zbiorowego, tym opłata za pozew w stosunku do każdego powoda będzie proporcjonalnie niższa (opłatę rozbijamy bowiem na tyle osób, ile jest w danej grupie). Przykładowo, jeśli pozew grupowy wystosuje 1200 pracowników, a wartość przedmiotu sporu wyniesie 12 milionów złotych, opłata od pozwu zostanie ustalona na 240 tys. zł. Dzieląc to na każdego pracownika występującego w postepowaniu grupowym, obliczymy że koszt pozwu „na jedną osobę” to 200 zł. Gdyby jeden z pracowników nie chciał przystąpić do grupy i skierował sprawę do sądu indywidualnie, to pozew kosztowałby go już 500 zł (przy założeniu, że jeden pracownik dochodzi kwoty 10 tys. zł). Widać zatem, że pozew grupowy jest jak najbardziej opłacalnym rozwiązaniem dla naszego portfela.

W grupie bezpieczniej

Kolejną zaletą pozwu zbiorowego jest oczywiście bezpieczeństwo, a raczej wygoda każdego z członków grupy. Zamiast indywidualnego zajmowania się sprawą, członek grupy oddaje prowadzenie sprawy w ręce reprezentanta – osoby, która wytoczy powództwo. Warto dodać, że może nim zostać albo członek danej grupy albo powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów w zakresie przysługujących im uprawnień. Reprezentant grupy prowadzi postępowanie w imieniu własnym, na rzecz wszystkich członków grupy. Nie ma zatem obaw co do tego, że taka osoba będzie działała na niekorzyść swoich współtowarzyszy – ostatecznie sama także jest zainteresowana korzystnym dla siebie rozstrzygnięciem. Trzeba w tym miejscu jednak dodać, że w postępowaniu grupowym obowiązuje zastępstwo powoda przez adwokata lub radcę prawnego, chyba że powód sam jest adwokatem lub radcą prawnym.

Opłacalność, czyli szansa na wygraną

Sprawy z roszczeń pracowniczych, także te dochodzone w ramach postępowania grupowego, nie zawsze należą do najłatwiejszych i z tego też powodu często muszą być rozstrzygane przez sądy. W przypadku Bezpiecznego Listu jedyną możliwością odzyskania należnych pieniędzy to rozwiązanie wydaje się być również jedyną słuszną drogą. Zauważyli to już sami pracownicy, którzy na chwilę obecną starają się zebrać i zorganizować. Dlaczego? Wszystko przez to, że InPost z początkiem bieżącego miesiąca sprzedał swoją spółkę-córkę bliżej nieznanej firmie Tenes One. Smaku całej sprawie dodaje fakt, że transakcja opiewała jedynie na kwotę 10 tys. zł. Tym samym InPost umył ręce od całej sprawy i kieruje poszkodowanych pracowników bezpośrednio do nowego właściciela. Kłopot w tym, że ten w ogóle nie chce się z nimi kontaktować – telefony w nowej firmie milczą.

Szanse na wygraną są moim zdaniem dosyć spore, choć pewnie zajmie to trochę czasu. Pozwany pracodawca będzie musiał udowodnić, że wypłacił wynagrodzenia wszystkim zatrudnionym przez siebie osobom, a to jak wiemy z relacji samych zainteresowanych w sprawie, nie miało miejsca (kwestia dowodowa jest zatem bardzo korzystna dla zainteresowanych pracowników). Z drugiej jednak strony, milczenie nowej firmy i brak wystosowania oficjalnego stanowiska w sprawie jest niepokojące.

 

---

Rafał Rodzeń


Partnerzy