Kredyty we frankach. Pozew zbiorowy nieunikniony?

data publikacji: 25.01.2015

 

 W ubiegłym tygodniu - 15 stycznia 2015 r. Narodowy Bank Szwajcarii uwolnił kurs franka szwajcarskiego, co spowodowało gwałtowny wzrost kursu o 45 proc. do kwoty ponad 5 zł, co stanowi bardzo złą wiadomość dla zadłużonych w tej walucie.

Dane Komisji Nadzoru Finansowego pokazują, że na koniec maja 2011 r. wartość wszystkich zaciągniętych przez Polaków kredytów mieszkaniowych denominowanych w walutach obcych wynosiła 173,62 mld zł, co stanowiło 61,75 proc. wartości wszystkich udzielonych kredytów mieszkaniowych (281,16 mld zł). W puli kredytów walutowych, aż 86,24 proc. stanowiły te w szwajcarskim franku (149,73 mld zł.), a 12,53 proc. w euro (21,76 mld zł.).

 Problem jest więc ważki i istotny z punktu widzenia bezpieczeństwa systemu bankowego w Polsce. Od 2011 r. udział kredytów udzielanych w walucie polskiej systematycznie wzrastał, co było m.in. następstwem wprowadzenia przez Komisję Nadzoru Finansowego w Polsce Rekomendacji S (KNF, Rekomendacja S II dotycząca dobrych praktyk w zakresie zarządzania ekspozycjami kredytowymi finansującymi nieruchomości oraz zabezpieczonymi hipotecznie, styczeń 2011 r.) zaostrzającej zasady zarządzania i oceny ryzyka przy udzielaniu kredytów hipotecznych.

Nie ulega też wątpliwości, że zdecydowana większość klientów banków była informowana o tzw. ryzyku kursowym waluty obcej, do której denominowane jest ich zobowiązanie kredytowe. Klienci byli zatem informowani o tym, że istnieje ryzyko zmiany przeliczonej na walutę krajową kwoty należności lub zobowiązań, która była ustalona w walucie obcej. Taka sytuacja następuje w wyniku zmiany kursu waluty obcej w stosunku do waluty krajowej (np. euro do złotego, czy franka szwajcarskiego do złotego).

Ryzyko walutowe to zatem nic innego jak prawdopodobieństwo pogorszenia sytuacji finansowej danego podmiotu na skutek nieprzewidzianej zmiany kursu walutowego (P. Misztal, Zabezpieczenie przed ryzykiem zmian kursu walutowego, Warszawa 2004). Ryzyko to wynika z natury rynku walutowego, na którym zachodzi ciągła fluktuacja (zmienność) kursów. Na zmiany te ma wpływ szereg czynników takich jak:

  • ekonomiczne, tj. inflacja, stopy procentowe, polityka monetarna;
  • polityczne, tj. polityka fiskalna, system prawny;
  • spekulacje na rynku walutowym;
  • operacje banków centralnych.

Zakwestionowane przez sądy powszechne mechanizmy ustalania kursu waluty stosowane w umowach kredytowych (tak: Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w wyroku z 14 grudnia 2010 r. XVII AmC 426/09 podzielonym przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 21 października 2011 r. - sygn. akt VI ACa 420/11) opierają się na ustaleniu, że przyznanie sobie przez bank możliwości ustalania kursu zakupu i sprzedaży przeliczenia waluty na podstawie bliżej nieokreślonych przesłanek, których w obiektywny sposób nie może zweryfikować klient - odbiorca usług bankowych, jest klauzulą abuzywną (niedozwoloną) i nie wiąże klienta. Wskazane zapisy wzorców nie wskazują sposobu i warunków, w jaki sposób kurs zakupu i sprzedaży waluty będzie ustalany przez pozwany bank. Nie wyjaśnia tego również w żaden sposób Tabela kursów, do której odwołują się bezpośrednio te postanowienia umowy, albowiem zawiera ona jedynie wartość kursów walut. Tym samym bank może w sposób dowolny ustalać wysokość tych kursów osiągając w ten sposób korzyści finansowe.

W ocenie sądów jest to sprzeczne z dobrymi obyczajami. Jednostronna swoboda kształtowania przez bank sytuacji finansowej konsumentów stanowi zakłócenie równowagi stron i uniemożliwia sprawdzenie zasadności i prawidłowości decyzji banku, co narusza prawa konsumentów usług finansowych. Interpretacja ta znajduje swoje uzasadnienie w treści art. 3851 §1 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). W konsekwencji, w myśl § 2 art. 385K.c., postanowienie o ustaleniu kursu przeliczenia według tabeli obowiązującej w banku nie wiąże konsumenta, przy czym strony są związane umową w pozostałym zakresie.

Owo niewiązanie konsumenta oznacza bezskuteczność danego postanowienia i następuje ex lege tj. z mocy prawa i z datą wsteczną, czyli od momentu zawarcia umowy. Rozwiązanie to jest oceniane w doktrynie jako trafne, brak bowiem elementów koniecznych powodowałby, że w ogóle nie doszłoby do zawarcia umowy. Ponadto ideą ustawodawcy było zapewnienie konsumentowi możliwości korzystania z umowy. Uznanie nieważności umowy w całości prowadziłoby bowiem do powstania roszczenia banku o natychmiastowy zwrot pozostałej do spłaty należności wynikającej z nieważnej umowy na podstawie art. 409 §2 K.c., jako świadczenia nienależnego.

Idąc dalej, w sytuacji gdy w oparciu o treść art. 3851 K.c. określone postanowienia umowne zostaną uznane za niedozwolone to, jeżeli w tym zakresie istnieją dyspozytywne przepisy prawa, stosunek prawny będzie tym przepisom poddany. Oznacza to stosowanie rozwiązań przewidzianych przepisami K.c. części ogólnej, jak i części szczegółowej, a także przepisami innych ustaw (por. Tomasz Spyra, Następstwa wadliwości ogólnych warunków bankowych).

Charakter klauzuli niedozwolonej oraz wpływ postanowienia uznawanego za niedozwolone na stosunek obligacyjny może decydować o wyborze sposobu wyeliminowania go z umowy. Interes strony powołującej się na brak związania niedozwolonym postanowieniem umownym może być zrealizowany w sposób definitywny np. w sprawie o świadczenie, bądź też poprzez zgłoszenie zarzutu braku związania tymże postanowieniem umownym. Skoro ustalono wprost, że tabela przeliczenia waluty obowiązująca w banku nie wiąże stron to nie można uznać, że znana jest wartość kapitału zdenominowanego do waluty obcej, bo przecież mechanizm ten został zakwestionowany w całości poprzez abuzywność klauzuli umownej. Oznaczałoby to, że takiego kredytu w ogóle nie przeliczalibyśmy na walutę obcą, albowiem zarówno do wypłaty kredytu, jak i spłaty rat posługiwano się walutą polską. Za takim stanowiskiem przemawia też orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Na marginesie wskazać jednak należy, że czym innym jest ryzyko kursowe, czy walutowe, na które nikt nie ma wpływu, a czym innym spread walutowy, który w tych kredytach zastosowały banki dla swoich klientów. Spread to różnica występująca pomiędzy rentownościami dwóch instrumentów dłużnych. W węższym znaczeniu spread kredytowy (inaczej marża kredytowa) to różnica pomiędzy rentownościami dwóch instrumentów o identycznych lub bardzo zbliżonych parametrach, w tym w szczególności terminie zapadalności, wyemitowanych przez różnych emitentów (Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2012-15, Aneks 1. Słowniczek pojęć, Ministerstwo Finansów, Warszawa 2011).

Rzecz w istocie w tym, o czym nie wspomina żadne uzasadnienie wyroku, że wierzytelność klienta została przeliczona po kursie kupna waluty ustalonym przez bank w dniu wypłaty kredytu lub jego transzy, ale spłata następuje już po kursie sprzedaży. Zatem już w dniu zawarcia umowy kredytu klient powinien był spłacić więcej o 7-12 proc. wartości kredytu. Owa różnica w systemie ustalania należności i jej spłaty to nic innego, jak ukryta marża dodatkowa banku za udzielenie kredytu i ona niejednokrotnie jest osią sporu między stronami umowy. W konsekwencji ustalenie transparentnych warunków przeliczenia waluty jest konieczne dla zamknięcia sporu między stronami.
Nasza kancelaria przygotowuje pozwy zbiorowe przeciwko bankom kompletując grupy w tym zakresie.

 Agnieszka Sobczyk

Autorka jest radcą prawnym w Kancelarii Radców Prawnych K&L Legal Granat i Wspólnicy Sp. k.

 

Przykładowa grupa osób poszkodowanych: POZEW ZA FRANKI
 


Partnerzy