Kryzys pozwów zbiorowych w Polsce?

data publikacji: 14.01.2019

Kryzys pozwów zbiorowych w Polsce?

Idea pozwów zbiorowych była jedna – postępowania odszkodowawcze miały być szybsze i tańsze, niż indywidualnie zakładane sprawy sądowe. To, co sprawdza się jednak za oceanem (postępowania grupowe są bardzo popularne w USA), niekoniecznie odnajduje się w polskiej rzeczywistości. Aktualne statystyki pokazują bowiem, że z roku na rok liczba pozwów grupowych w naszym kraju spada. Co decyduje o takiej tendencji? Okazuje się, że nie tylko treść przepisów.

Kategorie spraw grupowych

Pozwy zbiorowe w Polsce są składane najczęściej przeciwko dużym instytucjom finansowym oraz koncernom samochodowym. Opiewają one na ogromne kwoty odszkodowawcze i z reguły wiążą się
z nie do końca uczciwymi zapisami umownymi po stronie dużych firm. Owszem, czasami zdarzają się sprawy, w których pozwanymi są zdecydowanie mniejsze przedsiębiorstwa, jednak nie jest ich zbyt wiele. 

Podstawowym aktem prawnym regulującym pozwy zbiorowe jest ustawa z dnia 17 grudnia 2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Pomimo, iż obowiązuje ona już blisko 10 lat, większość prawników uważa, że przepisy regulujące owe postępowanie są dalekie od doskonałości. Podkreśla się, że podstawowymi problemami tego rodzaju postępowań są czasochłonność, trudności dowodowe oraz rozbieżności w istniejącym orzecznictwie. Wszystko to, co miało przyspieszyć grupowe sprawy odszkodowawcze, okazało się być więc największą przeszkodą w realizacji tego celu. 

Postępowanie grupowe w Polsce i za granicą

Polskie przepisy regulujące postępowanie grupowe w dużej mierze tworzone były w oparciu o zachodnie modele prawne (szczególnie te, które obowiązują w Stanach Zjednoczonych). Poza granicami naszego kraju pozwy grupowe funkcjonują bardzo dobrze i spełniają wszystkie swoje cele – przy grupowych sprawach odszkodowawczych jest to w zasadzie jedyna droga do uzyskania szybkich pieniędzy od winowajcy jakiegoś zdarzenia. Dlaczego model, który przyjął się na zachodzie nie działa jednak w naszym kraju? Być może winni są sami prawnicy.

Krajowe postępowanie grupowe jest bowiem bardzo sformalizowane – aby można było złożyć pozew zbiorowy trzeba spełnić wiele wymogów, m.in. zebrać grupę minimum 10 osób, ujednolicić wysokość dochodzonego roszczenia oraz wynająć adwokata lub radcę prawnego, który zdecyduje się poprowadzić daną sprawę. Największym problemem jest jednak określenie dopuszczalności powództwa grupowego – na tym etapie odpada aż 2/5 wniesionych pozwów (dane z lat 2010-2015). 

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, pozew zbiorowy może być zastosowany w sprawach o roszczenie o ochronę konsumentów, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych. Niestety wykazanie prawa do dochodzenia roszczeń w postępowaniu grupowym nierzadko przerastają prawników, którzy reprezentują daną grupę powodów. Skutkuje to oczywiście odrzuceniem złożonego pozwu, stratą czasu i pieniędzy zainteresowanych takim rozwiązaniem. Brak doświadczenia procesowego polskich prawników jest więc jedną z przyczyn, dlaczego postępowania grupowe w naszym kraju nie są zbyt popularne. Drugi problem, to zbytni formalizm zarówno po stronie sądów, jak i aktualnych przepisów. Przykładem takiej sytuacji niech będzie chociażby sprawa katastrofy w hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny odrzuciły pozew poszkodowanych i bliskich ofiar, uznając, że źródło uszczerbku w ich przypadku było takie samo, lecz to jeszcze za mało, aby mówić o roszczeniach jednego rodzaju. Sytuacja życiowa każdego z poszkodowanych mogła pogorszyć się bowiem w różnym stopniu (np. z uwagi na odmienne koszty leczenia). Tego rodzaju formalizm jest istotną przeszkodą do rozpoczęcia jakiegokolwiek postępowania grupowego, choć z oczywistych względów tak być nie powinno. 

Zupełnie inaczej jest poza granicami naszego kraju – tam postępowania grupowe cieszą się dużą popularnością. Wszystko dzięki dużo prostszym regulacjom prawnym i niewielkim wymogom formalnym. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że zagraniczne postępowania grupowe są przeprowadzane nawet 2-3 razy szybciej, niż w Polsce (i kończą się wyrokami opiewającymi na milionowe odszkodowania wyrażone w euro lub amerykańskich dolarach).

Brak doświadczenia w postępowaniach grupowych

Z racji niewielkiej liczby pozwów grupowych, w całym kraju jest niewielu prawników, którzy mogą pochwalić się doświadczeniem w prowadzeniu tego typu spraw. To z kolei przekłada się na osiąganie negatywnych efektów w ramach postepowań grupowych i rozczarowaniem po stronie klientów. Nierzadkie są bowiem sytuacje, w których adwokat lub radca prawny obiecuje grupie powodów niewyobrażalny sukces i ogromne odszkodowania. Praktyka pokazuje jednak, że w większości przypadków mija się to z prawdą (choć czasami udaje się uzyskać wysokie odszkodowanie). Kolejnym problemem może być egzekucja należności – co z tego, jeśli udało się wygrać przed sądem, jeśli na wypłatę odszkodowania przyjdzie nam poczekać kolejne 3-5 lat? Nic więc dziwnego, że ludziom nie za bardzo chce się uczestniczyć w postępowaniach grupowych. Pod względem czasu trwania całej sprawy i realnego uzyskania należnych pieniędzy, postępowanie grupowe nie różni się za bardzo od zwykłych postępowań wytaczanych przez indywidualne osoby.

Zmiana przepisów ws. pozwów zbiorowych

Spadająca z roku na rok liczba spraw w ramach tzw. postępowania grupowego być może już niedługo skłoni Ministerstwo Sprawiedliwości do zmiany obowiązującej regulacji. Już teraz mówi się o konieczności włączenia obowiązujących przepisów do Kodeksu postępowania cywilnego. Konieczne jest zmniejszenie wymogów formalnych przy procesach w tego rodzaju sprawach oraz znaczne przyspieszenie przy wydawaniu wyroków (czyli tak, jak było to zakładane przy uchwalaniu ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym). Kolejnym krokiem jest szkolenie prawników, którzy staną się fachowcami przy tego rodzaju sprawach. Umiejętność sporządzenia prawidłowego pozwu zbiorowego jest w tej chwili na wagę złota i decyduje w głównej mierze o powodzeniu całej sprawy. Zapewnienia prawników o potencjalnym sukcesie nie wystarczą, żeby udało się przejść przez całe postępowanie i ostatecznie wygrać na sali sądowej. 

Odciążenie sądów jest koleją sprawą, która może pomóc postępowaniom grupowym. W obecnej chwili czekanie 3 lat na wyrok w sprawie z pozwu zbiorowego mija się zasadniczo z celem. Trzeba jednak pamiętać, że polscy sędziowie są obłożeni dużą liczbą spraw i przyspieszenie rozpoznania sformalizowanego postępowania grupowego jest na tę chwilę tak naprawdę niemożliwe.  

Na chwilę obecną nowelizacja przepisów regulujących pozwy zbiorowe pojawia się wyłącznie w postulatach prawników. Nie wiemy kiedy mogłoby faktycznie dojść do zmiany przepisów i co dokładnie zostałoby zmodyfikowane. Tym samym oznacza to, że w dalszym ciągu powinniśmy się liczyć ze spadkiem liczby spraw w ramach postępowania grupowego. 

---

Rafał Rodzeń 



Partnerzy