Pozew zbiorowy za reformę edukacji

data publikacji: 13.03.2019

Pozew zbiorowy za reformę edukacji

Reforma edukacji sprzed kilku lat spowodowała spore zmiany w Polsce - na tyle istotne, że 12 polskich miast zdecydowało się wystąpić z pozwem zbiorowym przeciwko Ministerstwu Edukacji Narodowej. Inicjatorem całego pomysłu jest aktualny Prezydent Warszawy – Rafał Trzaskowski. Czy samorządy mają szansę na uzyskanie odszkodowania?

Założenia reformy edukacji

Dzięki działaniom MEN podjętym kilka lat temu, już niedługo gimnazja w całej Polsce przestaną istnieć. Zastąpią je w całości 8-letnie szkoły podstawowe. Modyfikacje przejdą też szkoły średnie, w których nauka zostanie wydłużona do 4 lat. 

Reforma edukacji spowodowała niemałe zamieszanie nie tylko na rynku pracy, ale również i na scenie politycznej. Sceptycy podkreślali, że zmiany wygenerują olbrzymie koszty, które zostaną przerzucone bezpośrednio na samorządy. 

Zwolnienia nauczycielki, zmiana podstawy programowej, adaptacja nowych budynków – wszystko to sprawiło, że reforma edukacji okazała się być dosyć drogim pomysłem, który teraz może stać się podstawą do wytoczenia powództwa zbiorowego przeciwko MEN.

Kto będzie pozwanym?

Jak było już wspomniane na samym początku – inicjatorem całej sprawy jest obecny Prezydent Warszawy – Rafał Trzaskowski. Roszczenie grupowe jest co prawda dopiero pomysłem, jednak już teraz wiadomo, że pozwanym będzie z pewnością Ministerstwo Edukacji Narodowej. To ono zainicjowało bowiem pomysł likwidacji gimnazjów oraz wydłużenia nauki zarówno w szkołach podstawowych, jak i szkołach średnich. 

Zdaniem samorządów szykujących się do sprawy sądowej, to właśnie MEN jest odpowiedziane za wygenerowanie kosztów, które ponoszą lokalne władze, aby wdrożyć te zmiany w życie.

Na chwilę obecną przystąpienie do pozwu deklaruje 12 polskich miast – wśród nich są m.in. Poznań, Szczecin, Warszawa, Bydgoszcz, Lublin i Wrocław. 

Co ciekawe, już w 2017 r. niektóre samorządy próbowały występować z wnioskami o dofinansowanie lub zwrot kosztów realizacji reformy – niestety bezskutecznie. W tym roku ma być inaczej – pozwy zbiorowe mają bowiem większą siłę przebicia, niż indywidualne wytaczanie spraw.

Roszczenia przeciwko MEN

Jakie są podstawowe roszczenia wytaczane przeciwko Ministerstwu? Na chwilę obecną nie zostały one jeszcze skonkretyzowane, biorąc jednak pod uwagę wymogi formalne pozwów zbiorowych, będą oscylowały wokół konkretnych kwot pieniężnych.

Jako ciekawostkę można dodać, że w samym tylko 2017 roku Poznań wydał na wdrożenie reformy edukacji aż 17 milionów złotych. Prawdopodobnie inne miasta poniosły równie wysokie koszty. Pewnym jest, że jeśli dojdzie do sprawy sądowej, żądania finansowe samorządów będą naprawdę spore.

Tworzenie pozwu zbiorowego przeciwko MEN wymaga dużej skrupulatności. Chodzi bowiem o to, że roszczenia pieniężne muszą być wykazane przed sądem, a to nie zawsze jest takie proste. Poza tym postępowania grupowe cechują się sporym formalizmem, a to nie ułatwia sprawy podmiotom, które decydują się na założenie takiej sprawy. 

Głównym problemem jest m.in. próba włączenia kosztów poniesionych w związku ze zwalnianymi nauczycielami – pewna część kadry pedagogicznej musiała bowiem znaleźć sobie inne zatrudnienie. To oczywiście wiąże się z odprawami nauczycielskimi i innymi kosztami, które ponoszą pośrednio poszczególne szkoły, a bezpośrednio nadzorujące je samorządy. Ta część roszczeń jest trudna do udowodnienia przed sądem.

Samorządy chcą zatem skupić się na roszczeniach, które można wykazać w typowo „materialny” sposób. Chodzi oczywiście o konieczność modernizacji budynków, zakup nowych materiałów edukacyjnych, czy sprzętu do klas. Te wydatki można dosyć łatwo udowodnić, przedstawiając chociażby stosowne faktury i całą dokumentację remontową. Biorąc pod uwagę zasięg reformy, koszty jej wdrażania będą oscylowały wokół milionowych kwot.

Co prawda, MEN zadecydował o dofinansowaniu samorządów w zakresie kosztów wdrażania reformy edukacji, jednak rzeczywistość pokazała, że taka pomoc nie jest wystarczająca. Przykładem niech będzie chociażby Rzeszów, który wydał na przystosowanie miejskich szkół do skutków reformy edukacji aż 7 milionów złotych. Od Ministerstwa otrzymał zaś pomoc w wysokości 500 tysięcy złotych. Z kolei samorząd Warszawy otrzymał od MEN 3,5 mln zł, co stanowi jedynie 6,7% poniesionych kosztów wdrażania reformy edukacji.

Jakie są szanse powodzenia całej sprawy?

Na obecnym etapie przygotowywanego pozwu zbiorowego trudno mówić o dużych czy małych szansach powodzenia całej sprawy. Tak naprawdę samorządy, które zamierzają skorzystać z instytucji roszczenia grupowego nie mają ustalonych dokładnych roszczeń, a to jednak kluczowy element w tego typu sprawach. Dopiero więc konkretyzacja żądań pozwoli na oszacowanie szans powodzenia całej akcji przeciwko Ministerstwu.

Politycy PiS uważają, że tego typu działania nie mają racji bytu i stanowią wyłącznie manifestację polityczną. Jeśli dojdzie do sprawy sądowej, możemy być pewni, że MEN będzie broniło się przed koniecznością zapłaty na rzecz samorządów.

Warto też w tym miejscu podkreślić, że wszelkie koszty postępowania grupowego poniosą tak naprawdę podatnicy – i to niezależnie od rozstrzygnięcia. Zarówno w przypadku wygranej, jak i przegranej Ministerstwa, wszelkie koszty postępowania grupowego będą opłacane odpowiednio z budżetu poszczególnych samorządów lub z budżetu państwa – a te przecież są zasilane podatkami obywateli.  

---

Rafał Rodzeń


Partnerzy