Największy pozew zbiorowy w Europie?

data publikacji: 09.11.2017

 Szykuje się największy pozew zbiorowy w Europie?

Pozwy zbiorowe mają to do siebie, że dotyczą dużych spraw, opiewających nie rzadko na ogromne kwoty pieniężne. Pomimo, że postępowanie w sprawach roszczeń grupowych trwa średnio kilka lat, statystyki pokazują, że większość z nich kończy się przegraną pozwanego. Czy tym razem będzie podobnie? Wiele na to wskazuje, że tak. Co ciekawe, już w tej chwili media określają nadchodzącą sprawę mianem największego pozwu zbiorowego w Europie. Warto też dodać, że Polacy także będą uczestnikami tej sprawy.

Najpierw Europa

Cała sprawa dotyczy pozwu zbiorowego przeciwko właścicielowi Volkswagena, który szykowany był już od dawna. Na czym polega cały problem? Właściciele aż 15 tysięcy samochodów tej marki czują się oszukani przez sprzedawcę, bo kupili nie ten produkt, który im obiecywano. Chodzi oczywiście o znaną już od jakiegoś czasu sprawę wadliwego oprogramowania samochodowego, które zamiast przyczynić się do ochrony naszego środowiska, zwyczajnie je zatruwał. Volkswageny z silnikiem Diesla miały bowiem emitować do otoczenia zdecydowanie niższą liczbę spalin, niż odbywało się to w rzeczywistości. Na testach i w reklamach, auta tego rodzaju były zachwalane jako ekologiczne. Problem w tym, że na drogach system komputerowy przełączał się na zupełnie inny tryb i tak naprawdę zatruwał środowisko. Właściciele żądają od Volkswagena ogromnych odszkodowań – ostatecznie chcieli mieć bardziej ekologiczny pojazd, a tego po prostu nie dostali.

Co ciekawe, sprawa wadliwych aut Volkswagena pojawiła się także w USA – tam jednak, koncern samochodowy zdecydowanie bardziej przyznał się do swojej winy i nie robił problemów z wypłacaniem odszkodowań. Na Starym Kontynencie tak łatwo już nie było i europejski przedstawiciel Volkswagena niechętnie chciałby wypłacać pieniądze oszukanym klientom. Problem odczuli przede wszystkim Niemcy, którzy zakupili w zasadzie największą liczbę uszkodzonych aut. Nie czekając na dobrą wolę koncernu samochodowego, właściciele postanowili wziąć sprawę w swoje ręce i przy pomocy prawników złożyli pozew zbiorowy na niebagatelną kwotę 350 mln euro. Co ciekawe, pełnomocnicy, którzy pomagają poszkodowanym zażyczyli sobie 35% wynagrodzenia - liczonego od wygranej kwoty (co daje nam w przypadku wygranej kwotę ponad 122 mln euro pensji). Roszczenie zbiorowe zostało skierowane w tym tygodniu do niemieckiego sądu w Brunszwiku – okazuje się jednak, że sprawa Volkswagena przekroczy granice naszego sąsiada i pojawi się także w Polsce.

Później Polska

Jak się okazało, wadliwe auta były sprzedawane nie tylko za naszą zachodnią granicą. Polskę nie ominęła bowiem dostawa uszkodzonych Volkswagenów. Warto przy okazji dodać, że pozew zbiorowy w tej sprawie wpłynął już do Sądu Okręgowego w Warszawie jakiś czas temu. Najbliższa rozprawa planowana jest na 13 listopada b.r. Czy roszczenie grupowe jest jednak tak duże, jak u naszych sąsiadów? Okazuje się, że nie – Polacy nie mają zbyt wygórowanych żądań i w sumie chcieliby odszkodowania w wysokości 100 mln złotych (kierowcy żądają po 30 tys. zł na osobę).

Polska odsłona Dieselgate (jak określana jest sprawa uszkodzonych aut Volkswagena) przez pewien czas miała szansę zakończyć się tak, jak miało to miejsce w USA. Koncern chciał bowiem naprawić uszkodzenia i to całkowicie za darmo, problem w tym, że dla polskich właścicieli aut trwało to zbyt długo. W niektórych przypadkach, nawet jeśli doszło już do naprawy, to niedługo później ujawniały się kolejne usterki.

 

 

Szansa na miliardy?

Polskie roszczenia przeciwko Volkswagenowi są stosunkowo niewielkie, przynajmniej jeśli porównamy je z żądaniami Niemców lub Amerykanów. W USA koncern samochodowy wypłacił już 20 miliardów dolarów w bardzo podobnej sprawie. Czy zatem Polacy mają szansę na tak duże odszkodowanie? Niestety nie, ponieważ złożony już pozew zbiorowy opiewa na mniejszą kwotę i nie można go już na tym etapie sprawy modyfikować. Nie przekreśla to jednak szansy na ostateczną wygraną, ponieważ wina Volkswagena jest tak naprawdę bezdyskusyjna – co potwierdzają chociażby roszczenia zbiorowe w innych krajach i chęć ugodowego załatwienia sprawy przez koncern. Polacy nie mają więc szans na miliardy euro czy dolarów, mają jednak szasnę na 100 milionów złotych, czyli dokładnie tyle, ile żądali w złożonym przez siebie pozwie zbiorowym przeciwko Volkswagenowi.

---

Rafał Rodzeń


Partnerzy