Reforma edukacji a pozew zbiorowy.

data publikacji: 21.07.2019

 Reforma edukacji, pozew zbiorowy i brak odszkodowania

Reforma edukacji, która w obecnym czasie doprowadziła do sporego zamieszania w całym kraju stanie się być może już niedługo przedmiotem kolejnej dyskusji. Wszystko przez to, że niezadowoleni rodzice uczniów, którzy mają problem z dostaniem się do szkoły średniej, już teraz planują założenie sprawy przeciwko Polsce. Problem jednak w tym, że o pozwie zbiorowym raczej nie może być mowy.

Podwójny rocznik i reforma

Całe zamieszanie związane z brakiem miejsc w szkołach średnich powstało na skutek nie tak dawnej reformy edukacji wprowadzonej przez obecny rząd. Likwidacja gimnazjów oraz wprowadzenie 8-klasowego modelu szkoły podstawowej spowodowała, że wszystkie szkoły średnie w całym kraju borykają się obecnie z problemem tzw. podwójnego rocznika. 

Uczniowie, którzy ukończyli ostatnią klasę gimnazjum oraz ostatnią klasę szkoły podstawowej znaleźli się w nieciekawej sytuacji – liczba miejsc w szkołach średnich jest po porostu zbyt mała, aby można było przyjąć wszystkie dzieci. To zaś powoduje, że nawet osoby z dobrymi ocenami wcale nie muszą dostać się do wymarzonej szkoły. Rodzice boją się także, że w kraju może dojść do sytuacji, w której spora część uczniów zostanie po prostu bez możliwości wyboru jakiejkolwiek szkoły średniej.

Według wstępnych szacunków, we wrześniu 2019 r. zamiast dotychczasowych ok. 470 tys. uczniów, w szkołach średnich może pojawić się ich aż blisko 700 tys. Problem braku miejsc to jedno, drugie to nadchodzący kłopot ze zbyt małą liczbą nauczycieli. Warto odnotować także, że wiosenny strajk kadry pedagogicznej jest póki co w zawieszeniu, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby od nowego roku szkolnego  nauczyciele ponownie odmówili wykonywania swoich obowiązków. Nawet jeśli nauczyciele zechcą pracować, to już teraz wiemy, że w szkołach średnich jest ich zdecydowanie za mało – kto więc poprowadzi lekcję dla dwukrotnie większej grupy i to w dodatku w oparciu o dwie różne podstawy programowe? Przy warunkach, które spowodowała reforma edukacji nie wróży to nic dobrego. 

Pozew przeciwko Polsce?

Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, sfrustrowani rodzice chcą sprawiedliwości. Na formach internetowych oraz w mediach coraz śmielej mówi się o wytoczeniu procesu przeciwko Polsce. Jednym z inicjatorów takiego pomysłu jest Dobrosław Bilski – pedagog, wykładowca akademicki z Łodzi i ojciec córki, która trafiła do tzw. podwójnego rocznika.

Czemu jednak to Polska jako cały kraj miałaby odpowiadać za obecną problematyczną sytuację? Zdaniem prawników pozwanie resortu edukacji czy ówczesnej Minister Edukacji – Anny Zalewskiej (która reformę zaakceptowała i wdrożyła w życie), niestety nie wchodzi w grę. Naruszenie równego prawa do edukacji jest sprzeczne nie tylko z naszą konstytucją, ale także i Konwencją Praw Dziecka. Właśnie ten powód ma być wystarczający, aby w miejscu pozwanego wystąpiła właśnie Polska.

Brak możliwości pozwu zbiorowego

Ze względu na dużą liczbę potencjalnie zainteresowanych stron, wydawałoby się, że w obecnej sytuacji możliwe jest wytoczenie powództwa grupowego. Pozew zbiorowy przeciwko RP nie będzie jednak możliwy – głównym powodem jest bowiem brak roszczeń finansowych ze strony rodziców i uczniów. 

Istota pozwu zbiorowego sprowadza się do żądania konkretnej kwoty finansowej, stanowiącej formę odszkodowania za dokonane naruszenie (lub powstałe zaniechanie). W przypadku sprawy z podwójnym rocznikiem, rodzice od razu zaznaczają, że nie chcą żadnych pieniędzy. Zależy im na naprawieniu zaistniałej sytuacji, co jednak będzie niemożliwe, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że planowany pozew ma zostać złożony jesienią, a więc już po zakończeniu problematycznej rekrutacji do szkół średnich. 

Gdybyśmy jednak przyjęli, że rodzice uczniów zażądaliby rekompensaty pieniężnej, problemem okazałoby się ujednolicenie roszczenia finansowego każdego członka grupy, który dołączy się do pozwu zbiorowego. Nie da się wycenić szkód, które powstały w zaistniałej sytuacji, a co dopiero sprowadzić je do jednej wspólnej kwoty. 

Rodzice dzieci zgodnie twierdzą, że problem z rekrutacją wywołał duży stres i poczucie niepokoju wśród uczniów, że spora część z nich albo nie dostanie się do wymarzonej szkoły, albo też w ogóle będzie miała problem ze znalezieniem miejsca w jakiejkolwiek placówce. Jak jednak wycenić taką sytuację? Praktycznie jest to niemożliwe – i jest to kolejny czynnik przeczący składaniu pozwu zbiorowego. 

Kolejną przeszkodą może być udokumentowanie naruszenia praw i zasady równego dostępu do edukacji. Pomimo podwójnego rocznika, w obecnej chwili rząd twierdzi, że każdy z uczniów trafi do jakiejś szkoły średniej – dostęp do edukacji będzie więc zagwarantowany. To, że kandydat zostanie umieszczony np. w technikum, a nie w wymarzonym liceum, schodzi na dalszy plan. Udowodnienie więc przed sądem, że naruszono konstytucję i Konwencję Praw Dziecka nie będzie takim prostym zadaniem.

Inicjatywa na FB

Pomimo dużej ilości przeszkód do wytoczenia sprawy z roszczenia zbiorowego, inicjatorzy całego przedsięwzięcia zbierają chętnych do złożenia stosownego pozwu. Zgodnie z przepisami, pozew zbiorowy może złożyć co najmniej 10 osób, w tej chwili chętnych jest ok. 60. 

Samo złożenie pozwu jest oczywiście prawnie dopuszczalne, o ile zostaną oczywiście spełnione inne przesłanki wynikające z ustawy z dnia 17 grudnia 2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym (m.in. reprezentacja grupy przez adwokata lub radcę prawnego). Problem jednak w tym, że szanse na wygraną w takim przypadku są raczej niewielkie.

 

---

Rafał Rodzeń


Partnerzy