Stocznia Szczecińska i gigantyczny pozew zbiorowy

data publikacji: 05.09.2016

 Stocznia Szczecińska i gigantyczny pozew zbiorowy

Stocznia Szczecińska - jeden z symboli stolicy województwa zachodniopomorskiego. Pomimo, iż od wielu już lat pozostaje zamknięta, wciąż daje o sobie znać – wszystko dzięki jednemu z największych pozwów zbiorowych w historii Szczecina wytoczonemu przez byłych akcjonariuszy upadłej w 2002 r. spółki.

Dwie stocznie, dwa upadki

Stocznia Szczecińska Porta Holding, bo taka jest pełna nazwa przedmiotowej spółki, była jednym z największych miejsc pracy w Szczecinie. Niestety renoma jaką się cieszyła, nie uchroniła jej od upadku. Na skutek błędnych decyzji ówczesnych władz zakładu oraz braku rządowych gwarancji finansowych w 2002 r., spółka została postawiona w stan upadłości. Powstała na gruzach starego zakładu Stocznia Szczecińska Nowa również nie miała szczęścia i została zamknięta w 2009 r. Dla ogromnej liczby zatrudnionych tam osób oznaczało to utratę pracy, nierzadko wykonywanej przez kilkanaście lat. Pomimo, iż od upadku Stoczni minęło prawie 15 lat, jej historia dalej nie daje nam o niej zapomnieć.

Pozew na miliony złotych

Przeciwko Skarbowi Państwa wystąpiło bowiem łącznie 2157 osób – wszyscy są byłymi akcjonariuszami Stoczni Szczecińskiej Porta Holding. Roszczenie grupowe zostało wytoczone już w 2012 r., zaś powodowie żądają łącznie 74 mln złotych tytułem odszkodowania za szkodę wyrządzoną przez Skarb Państwa prywatnej spółce. Akcjonariusze swoje zarzuty opierają przede wszystkim na błędnych, ich zdaniem, decyzjach ówczesnego rządu SLD. Stocznia, owszem miała problemy finansowe, które doprowadziły do wstrzymania wypłat pracownikom, jednak pomimo prowadzonego postępowania upadłościowego, można było uniknąć zamknięcia całego zakładu. Prowadzone były bowiem rozmowy z wierzycielami mające na celu spłatę wszystkich długów. Jak wiemy, konsultacje zakończyły się niestety fiaskiem.

Co ciekawe, pozew zbiorowy został złożony nie przez szeregowych pracowników Stoczni, lecz przez akcjonariuszy spółki. Według ich wyliczeń, jeszcze przed upadłością holdingu, stracili na każdej posiadanej przez siebie akcji kwotę równą 21,47 zł (co ciekawe, w najlepszym momencie akcje Porty Holding, tj. w 1998 r. były wyceniane na 168 zł każda). Już po zamknięciu całego zakładu udziałowcy nie dostali za posiadane akcje ani złotówki. Biorąc pod uwagę okres czasu, który minął od głośnego upadku Stoczni oraz naliczane odsetki, roszczenie dochodzone w postępowaniu grupowym od Skarbu Państwa jest jednym z najwyższych, przynajmniej w historii Szczecina.

Aktualny stan sprawy

Na chwilę obecną, roszczenie grupowe jest rozpatrywane już od 4 lat przez Sąd Okręgowy w Szczecinie. Co ciekawe, świadkami na rozprawie mają być: byli premierzy Leszek Miller oraz Jan Krzysztof Bielecki, były minister skarbu Wiesław Kaczmarek, były szef MSWiA Krzysztof Janik oraz były minister gospodarki, szczecinianin Jacek Piechota.

Długi okres czasu, jak i szeroki materiał dowodowy sprawia, że ocena ewentualnej wygranej całego procesu jest bardzo trudna. Warto dodać, że dochodzona w ramach roszczenia zbiorowego kwota 74 mln złotych nie jest jeszcze ostateczna. Jeśli bowiem sąd uwzględni największą wartość akcji (tę z 1998 r.), to odszkodowanie może sięgnąć nawet kilkaset milionów złotych.

Czy gra jest warta świeczki? Owszem, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż akcjonariusze występujący w roli powodów musieli uiścić tytułem opłaty od pozwu jedyne 17 groszy od każdej posiadanej przez siebie akcji. W przypadku wygranej, tego rodzaju koszty wstępne wydają się być błahostką. Trzeba jednak pamiętać, że tym właśnie charakteryzuje się postępowania grupowe – im większa liczba osób występująca z roszczeniem zbiorowym, tym tańsze będzie całe postępowanie. Co więcej, w tego rodzaju sprawach, to właśnie pozew grupowy daje zdecydowanie większe szanse wygranej, niż skierowanie indywidualnego roszczenia. Minusem jest jednak czas trwania całej sprawy – przy tak dużych kwotach i zadawnionych sporach, sprawy mogą być prowadzone od kilku do kilkunastu lat, już teraz mijają 4 lata od założenia sprawy.

Jakie będzie ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie Szczecińskiej Stoczni? Tego póki co, nie wie nikt. Warto jednak zaznaczyć, że istnieje szansa na zakończenie całego sporu ugodą ze Skarbem Państwa – miałaby ona polegać na reaktywacji Porty Holding i skorzystaniu przez akcjonariuszy z dywidendy i obrotu posiadanymi przez nich akcjami. Przedstawiciele Skarbu Państwa wystosowali właśnie taką propozycję wobec byłych akcjonariuszy – tym samym daje to dużą szansę nie tylko na samą wygraną w sądzie, ale także i możliwość reaktywacji upadłej Stoczni Szczecińskiej.

---

Rafał Rodzeń


Partnerzy