Nieudany urlop? Koniec z beztroską biur podróży - pozew zbiorowy

data publikacji: 20.02.2012

Katowice doczekały się pierwszego w historii pozwu zbiorowego. Chodzi o wypłatę zadośćuczynienia za nieudane wakacje. Sprawa grupy turystów może wpłynąć na funkcjonowanie całej branży turystycznej.

Dziesięciu klientów kontra biuro podróży TOP z Chorzowa. Walka toczy się o 25 tys. zł. A wszystko przez nieudane wakacje na Krymie. Słoneczny lipiec, doskonałe humory i 13-dniowe wakacje pod hasłem „Uroki Taurydy na spokojnie”. W cenie 499 euro od osoby: noclegi w krymskim pensjonacie, po drodze zwiedzanie Lwowa, a na miejscu fakultatywne wycieczki m.in. do Kercza, Jenikale czy na rafę koralową w Kazantipie.

Tyle na papierze. Realia były jednak zupełnie inne. Lista zarzutów turystów zaczyna się od autokaru. Ten, jak utrzymują, popsuł się już w drodze na Krym. Doszło do awarii chłodnicy i w efekcie uczestnicy „Uroków Taurydy na spokojnie” spokoju już nie zaznali. Czekali bowiem kilka godzin na naprawę autobusu, a gdy to okazało się niemożliwe, na podstawienie autokaru zastępczego. Problemy ze środkiem transportu zastały wczasowiczów również na miejscu. Autorzy pozwu zbiorowego twierdzą, że na początku wycieczki wożono ich busem. Autokar dojechał dopiero po dwóch dniach, ale nawet wtedy okazało się, że chłodnica wciąż szwankuje. Zdaniem turystów, te usterki były przyczyną opóźnień i niezrealizowania programu wycieczki.

Pozywający twierdzą, że program wyjazdu został zrealizowany zaledwie w połowie, dodając, że ponieśli także dodatkowe koszty. Do listy zarzutów dopisują także pilotkę. Ich zdaniem, przewodniczka była niekompetentna, słabo znała rosyjski i nie udostępniła numeru kontaktowego na wypadek nagłych sytuacji.
Tymczasem chorzowskie biuro podróży odpiera zarzuty. Zdaniem Janusza Trybusa, właściciela TOP, pozew zbiorowy turystów to przykład tego, jak można wykorzystać "pretekst w postaci uchybienia ze strony organizatora imprezy, by spędzić 2-tygodniowe wakacje za darmo". Nie ukrywa jednak faktu awarii autokaru, choć zaznacza, że 95 proc. programu wycieczki zostało zrealizowane. Właściciel biura nie kwestionuje prawa do rekompensaty, ale podkreślił, że ma ona być w „rozsądnej i rozumnej” wysokości. Janusz Trybus utrzymuje, że uczestnikom zwrot 10-20 proc. wartości wycieczki, ale jego propozycja została odrzucona. Właściciel biura podróży odpiera zarzuty pod adresem pilotki, jego zdaniem to „wynik eskalacji nienawiści wobec organizatora”.

Sprawie z zainteresowaniem przygląda się Polska Izba Turystyki. Szef śląskiego oddziału PIT, Grzegorz Chmielewski zaznacza, że losy pozwu zbiorowego będą miały znaczenie w późniejszych rozstrzygnięciach sporów z klientami. - Do tej pory nie słyszałem, żeby jakikolwiek klient pozywał biuro podróży, nie wspominając już o pozwie zbiorowym- mówi Chmielewski. Do tej pory większość tego typu sporów rozstrzygano na drodze skargowej.


Gazeta Wyborcza


Partnerzy